Nie wyrzucaj tego, co ci nie wyszło (#7)

Wróciłem właśnie z krótkiego spaceru. Parasolka równomiernie szumiała, liście błyszczały, kora drzew pachniała, w sandały wpadała woda, lekki chłód podszczypywał w ramiona. Świat się rozluźnił po ostatnich upałach i nawałnicach. A może to tylko ja sam dałem sobie pozwolenie, by przez chwilę poczuć ulgę? Może to ja sam zaczarowałem na chwilę siebie samego?

Mam nadzieję, że lato jest dla Ciebie czasem ulgi (bo w końcu Summertime, and the livin is easy, jak śpiewa Ella). Czy regeneracja to tylko kwestia wakacji, wyjazdów, ośrodków wypoczynkowych? A może to raczej sprawa wewnętrznej łagodności i zgody na magię świata wokół nas?

Tak czy inaczej, mam garść wiadomości dla ludzi twórczych.

1. W tym tygodniu nie dałem rady napisać niczego sensownego

Gdy bardzo ci na czymś zależy, gdy chcesz, by ci wyszło jak najlepiej, rodzi się napięcie.

W tym tygodniu pracowałem, nad tekstem, który dla mnie samego jest ważny. Zadałem sobie pytanie: W jaki sposób znajdować publiczność dla tego, co robię? A może w ogóle nie szukać publiczności, tylko schować wszystko do kuferka? Może kiedyś ktoś ten kuferek odkryje, tak jak odkryty kuferek z wierszami Emily Dickinson?

Temat ma dla mnie znaczenie numer jeden. Nie zdradzę tajemnicy, gdy powiem, że średnio radzę sobie ze znajdowaniem publiczności.

Przejęty pracowałem ostro nad tekstem, zrobiłem jakieś 30 stron, po czym doszedłem do wniosku, że nie warto Ci tego wysyłać.

Czasem warto coś na chwilę odłożyć. Trochę się wycofać, pozwolić, by wszystko się jeszcze raz ułożyło.

Czasem jednak trzeba się zmusić do wysłania tego, co wyszło, choćby robiło wrażenie byle czego. Trzeba sobie powiedzieć: „Niech będzie, to beznadziejne, słabe, nie nadaje się, ale niezależnie od wszystkiego i tak to wyślę i tak to pokażę”.

Co się stanie? Spadnie mi z głowy korona? Okaże się, że nie jestem aż tak boski, aż tak utalentowany? No to co? Trudno. Co najgorszego może się stać? Uznają mnie za miernotę? I tak nikt bardziej mi nie dowali niż ja sam sobie. Ktoś powie, że by to zrobił lepiej? Przynajmniej dzięki mnie ktoś się poczuje lepiej. Jakoś przeżyję.

Masz prawo poprawić, masz prawo dać sobie jeszcze kilka godzin na zmiany, ale nie masz prawa kasować tego, co zrobiłeś.

Możemy się tylko domyślać ile twórczych, wspaniałych, genialnych rzeczy zostało rozbitych, skasowanych, spalonych, pogrzebanych – bo osoba, która je stworzyła, nie była z czegoś tam zadowolona.

O większości z nich nie mamy pojęcia. Jednym z dobrze znanych, zniszczonych dzieł jest Pietà florencka (prezentacja 3D). Michał Anioł chwycił młot i ją porozbijał. Całe szczęście komuś udało się ją złożyć w całość. Mnie podoba się bardziej niż większość pozostałych dzieł Michała Anioła.

Niszczycielem swoich dzieł był także Claude Monet. Gdzieś przeczytałem, że zniszczył 500 własnych obrazów. W 1908 roku wystawa jego prac musiała zostać przełożona, bo Monet chwycił nóż i pociął 15 płócien z liliami wodnymi (które miały znaleźć się na wystawie). Jego przyjaciel mówił później: „Monet atakował swoje płótna, gdy był zły. Gniew rodził się z niezadowolenia z wyników pracy. Monet zniszczył płótna w swoim dążeniu do perfekcji”.

Taki sposób myślenia jest błędny. Perfekcja nie jest zawarta w przedmiocie (dziele, tekście, kamieniu, płótnie itp.). To bałwochwalstwo oczekiwać od przedmiotu doskonałości. Perfekcja może być zawarta tylko w czasie. Po pierwsze w procesie twórczym (w skupieniu, energii, dążeniu twórcy), po drugie w procesie odbiorczym (w tym, jak odbiorca odbiera dzieło). To głęboki temat, nie mamy na niego teraz czasu ani miejsca, ale dwa proste wnioski: Liczy się to, jak nad czymś pracowałeś, a nie co ci wyszło. I drugi: Nie niszcz efektów swoje twórczości, ale podziel się nimi z ludźmi. Nawet gdy uważasz, że nie wyszło (albo szczególnie wtedy).  

Dlaczego w takim razie nie opublikowałem tego, co napisałem w ciągu tego tygodnia? Dałem sobie jeszcze chwilę. Czasem warto, zrobić pauzę na zdobycie dystansu, by potem jeszcze raz spróbować uchwycić to, czego ci się nie udało.

Bądź jednak wrażliwy. Jeżeli praca nad tym niewiele zmienia, jeżeli ponawiasz próby i wciąż czujesz, że to nie to – opublikuj. 

Kilka dodatkowych refleksji znajdziesz jeszcze w tym rozdziale: „A, co gdy mi zupełnie nie wyjdzie?”.

2. Cytat

Dean Ornish „Miłość i przetrwanie. Uzdrawiające moc intymności w świetle nauki”:

„Cierpimy nie dlatego, że doznajemy bólu. Prawdziwym cierpieniem jest poczucie, że jesteśmy w bólu sami. To właśnie czyni nasza kultura. Oddziela nas od siebie, tak iż ludzie sądzą, że są samotni. Wielu ludzi mówiło mi: «Wiesz, przydarzyło mi się…» i gdy opowiadają o tym, co im się przydarzyło, wydaje się, jakby myśleli, że tylko oni sami czują coś takiego. Inni ludzie są szczęśliwi, inni nie zrozumieliby, co mnie spotkało. Nie widzimy tego, że nie jesteśmy w tym osamotnieni”.

Dean Ornish „Miłość i przetrwanie. Uzdrawiające moc intymności w świetle nauki

3. Dwadzieścia minut pełnego sprintu w celu pobudzenia energii

Gdy mam coś krótkiego do zrobienia, gdy widzę, że jak się zepnę, to za 20 minut skończę, idę do przodu jak przecinak. Gorzej jest, gdy mam przed sobą wizję długiej i ciężkiej pracy. Mój mózg często zaczyna działać na pół gwizdka. Zaczyna mi wydzielać energię jak jakiś sknera i człowiek ledwo się wlecze do przodu. Tak jakby moja psychika, przygotowując się do tej długiej, krętej i męczącej drogi, starała się racjonować energię. „Nie mogę ci dać teraz zbyt wiele energii, bo zabraknie na potem!”. To oszustwo. Bo po pierwsze energii wystarczy nawet na długi marsz, a po drugie, gdy się oszczędzasz, wcale nie jest lżej.

Gdy czujesz, że twoja psychika zaczyna ci wydzielać energie, zrób coś przeciwnego.

Ustaw timer (może być zegarek kuchenny albo jakaś apka w telefonie) i przez 20 minut pracuj tak szybko i intensywnie, jak od tego zależało twoje życie.

Pomyśl, że za 20 minut będzie koniec świata i to, co do tego czasu zrobisz, będzie ostatnią rzeczą na ziemi. Albo pomyśl, że jeszcze tylko 20 minut, a potem zostawiasz ten projekt komuś innemu. Albo, że za 20 minut masz termin oddania tej pracy. Wymyśl cokolwiek, co zmusi cię do tego, by pracować na poziomie co najmniej 90% (najlepiej 120%) twoich możliwości.

Tylko przez 20 minut. Potem, możesz wrócić do poprzedniego rytmu.

Zrób to i zobacz, jak się będziesz po tym czuć. W moim przypadku najczęściej poziom energii i determinacji mocno się podnosi.

Często brakuje nam energii nie dlatego, że mamy jej mało, ale że nie chce nam się poderwać do biegu.

4. Strony, z których biorę ilustracje

Co jakiś czas potrzebuję zdjęć albo grafik (do bloga, do prezentacji, na szkolenia czy do moich plastycznych działań), najlepiej na licencji CCO (Public Domain – do dowolnego wykorzystania, bez konieczności podawania źródeł).

Mam listę ponad 30 źródeł, ale aby nie przeciążać Top-5, z których korzystam najczęściej:

https://unsplash.com/ (zdjęcie cc0)

https://pixabay.com/ (zdjęcia cc0)

https://www.pexels.com/ (zdjęcia cc0)

https://www.rawpixel.com/ (zdjęcia i grafiki, także public domain)

https://www.flaticon.com/  (ikony, do prywatnego użytku bezpłatne)

5. A może „Książka do pisania”?

Dostałem w prezencie „Książkę do pisania” (Sentencje delfickie). To notatnik / szkicownik z tekstami i zdjęciami. Robi to krakowska firma Auseria i można sobie kupić to tutaj: https://austeria.pl/kategoria-produktu/ksiazka-do-pisania/

Na skrzydełku każdego notatnika jest taki tekst (autorstwa Michele Root-Bernstein):

„Podróż przez kraj czy przez krainę umysłu – co to ma za znaczenie? Notuj rzeczy, które widzisz i których nie widzisz. Puste miejsca wypełniaj możliwościami. Szukaj natchnienia w najdoskonalszym świecie wyobraźni, podejmuj pełną głębi grę wędrowca, filozofa i artysty, który żyje w każdym z nas. Ciesz się wyobrażeniem własnego wymyślonego miejsca. Naszkicuj krajobraz, florę i faunę, deklarację własnego najintymniejszego domowego ogniska. Wyczaruj przygody. Załóż dziennik snów. Otwórz się na nową hipotezę lub wiersz, na swój nowy wynalazek, nowy wspaniały pomysł. Niech to będzie coś niezwykłego, coś zaczarowanego, coś, w co się da uwierzyć, coś twojego. Wytycz drogę wstecz i drogę naprzód. A potem narysuj mapę, która pozwoli ci tę trasę zapamiętać. No bo do czego jest książka do pisania?”

A co mi tam, pokażę ci kilka kartek z mojej „Książki do pisania”.


6. Propozycja ćwiczenia

Każdego dnia rysuj to samo.

Nie ważne, czy umiesz rysować, czy nie (ja nie umiem, ale jak ktoś mi powiedział, jeżeli potrafisz napisać literę, tak by inni ją przeczytali, w zupełności wystarczy). Technika też nie jest istotna. Chodzi o graficzne zapisywanie tego, co widzisz. To trening uważnego patrzenia.

Wybierz, co chcesz – autoportret, martwą naturę, widok zza okna, kwiatek w doniczce, własną dłoń, drzewo w parku… możliwości jest sporo.

Gdy rysujesz w szkicowniku, nie sprawdzaj, jak ci wyszło na poprzednich stronach. Gdy rysujesz na oddzielnych arkuszach, schowaj je i nie zaglądaj. Zobacz różnice po jakichś pięciu dniach. 

Czy zobaczyłeś więcej?

6. Kilka inspirujących linków

Jak Eric Carle malował chusteczki – bardzo przydatna technika (w każdym razie dla mnie, zamierzam użyć).

Oglądanie plakatów to dobra lekcja sztuki i inspiracji. Dwie strony:

Wspaniałe, najlepsze, jedyne w swoim rodzaju polskie plakaty: http://gapla.fn.org.pl/przegladaj.html

Nie mniej wspaniałe, amerykańskie plakaty filmowe: https://hrc.contentdm.oclc.org/digital/collection/p15878coll84

Kursy online, które chciałbym zrobić:

European Paintings: From Leonardo to Rembrandt to Goya

Art and Design in the Digital Age

7. Dziękuję

Dziękuję za uwagę, przepraszam za opóźnienia i do następnego maila (chyba że zechcesz do mnie napisać – zapraszam w każdej chwili, będę wniebowzięty).

Twórczego tygodnia,
Zbyszek

Czy ten tekst to jest to, czego szukasz?

Kliknij proszę, by wyrazić swoją reakcję!

Zostaw komentarz