Spaceruj i pisz wiersze

Cześć,

Dziś kolejny odcinek newslettera w nowym formacie. Jest w nim prezentacja nowego „rozdziału” Energii Twórczej. Rozdział dotyczy kryzysu i nie ukrywam, sam bardzo mocno go doświadczam. Pewne rzeczy miały być inaczej, pewne rzeczy się nie sprawdziły. Cóż, droga pod górkę. W przyszłym tygodniu będę musiał podjąć kilka decyzji. Mam pomysł, ale wciąż się zastanawiam.

Oprócz tego propozycje dwóch rodzajów praktyki, które rozwijają twórczość i pomagają radzić sobie z problemami: spacery i pisanie poezji.

I na koniec dwa ślady tego, co robiłem w ramach czasu wolnego: film i przepisany cytat.

Miłej lektury 🙂

1. Rozdział na ten tydzień: Ciężko jest: skąd się biorą pokusy, by sobie odpuścić?

Nawet jeżeli wydaje ci się, że ruszenie z miejsca to najtrudniejsza rzecz na świecie (bo na początku trudno ci było się zabrać), to najgorsze, być może dopiero cię czeka. Gdy już zepchniesz swoją łódkę z brzegu i pokonasz przybrzeżne fale, to wcale nie oznacza, że gdzieś dopłyniesz. Zazwyczaj prędzej czy później przychodzi flauta albo przeciwne wiatry.

Nagle, w środku tworzenia, czujesz, że jesteś za głupi, że to za trudne, że opór jest zbyt duży. Pojawia się pokusa, by się wycofać. „No przecież to śmieszne, że się na coś takiego porwałem! No przecież nigdy mi to nie wyjdzie!”. 

W takiej sytuacji często kusi, by sobie odpuścić, znaleźć coś prostszego, coś, co od razu chwyta, z czym na nowo można przeżyć miodowy miesiąc.

Jaka jest rada na tego rodzaju kryzys? Często można usłyszeć „Nie poddawaj się! Nie wycofuj się!”. Owszem, tyle że to puste słowa.

„Nie poddawanie się” niewiele da, jeżeli nie zmienimy ukrytych, koncepcji siebie samego.

Pierwsza koncepcja do zmiany to przekonania na temat własnych możliwości. Nazywa się je czasem „wiarą we własne możliwości”, czy „wiarą w siebie”. Kryzys, zniechęcenie, opór – są w pierwszym rzędzie objawem braku wiary w swoje siły.

Takie wiary nie buduje się poprzez powtarzanie zaklęć, w które trudno uwierzyć (Dam radę, dam radę, dam radę…). Ich podstawowym źródłem są nasze własne doświadczenia sukcesu.

Prosta technika: gdy czujesz kryzys, poszukaj w pamięci doświadczeń, w których sprostałeś wyzwaniu. Dałeś radę wtedy, dlaczego nie miałbyś dać rady i teraz? Napisałeś książkę, która zebrała mnóstwo pozytywnych recenzji, napiszesz i teraz. Szukaj przede wszystkim takich rzeczy, które nie były efektem zbiegu okoliczności, ale były rezultatem twoich własnych wysiłków.

Może się jednak zdarzyć, że nie masz wielu takich doświadczeń. I tutaj kluczowe znaczenie ma wizja umiejętności i talentów. Inaczej będziemy się czuć, gdy założymy, że z kluczowymi dla naszego przedsięwzięcia umiejętnościami trzeba się urodzić (lub nabyć we wczesnym dzieciństwie), a inaczej, gdy wierzymy w to, że można je rozwijać przez całe życie.

Blokada pojawia się wtedy, gdy wierzymy w konieczność urodzenia się z czymś (np. „albo się ma wrodzone zdolności rysunkowe, albo ich się nie ma”), a następnie zaczynamy powątpiewać w to, że akurat się z nimi urodziliśmy.

Prosty sposób, by zdołować każdą ambitną osobę: powtarzaj jej (szczególnie w wieku dziecięcym), że jest urodzonym poetą, muzykiem czy aktorem, a potem poproś o coś trudniejszego niż wprawki. Darmowe sukcesy budują błędne przekonanie, że urodziłem się z jakimś talentem. Potem wystarczy mała porażka, by przekonanie zmieniło się w coś przeciwnego: obawę, że jednak nie jestem urodzonym geniuszem.

Mózg jest plastyczny, talent to jedynie upór, odpowiednie warunki i dobrzy nauczyciele. Talentem i technikami rozwoju jeszcze się zajmiemy. W tym tygodniu o postawach: wobec siebie oraz swoich możliwości.

Tutaj znajdziesz tekst: https://energiatworcza.pl/ciezko-jest-skad-sie-biora-pokusy-by-odpuscic/.

2. Praktyka: Pisanie Haiku

Kulturalny człowiek (nieważne czy skończył inżynierię, czy nauczanie początkowe) co pewien czas powinien napisać wiersz, a jeżeli po napisaniu wciąż jeszcze pozostaje kulturalnym człowiekiem, nikomu tego wiersza nie pokazywać.

Pisanie poezji rozwija kreatywność i wspomaga zdrowie psychiczne (wbrew potocznym skojarzeniom poeta – wariat). Doskonale nadaje się do tego forma Haiku. Dwa przykłady:

Jaka cisza -
Terkotanie konika polnego
Świdruje skałę.

Stara sadzawka,
Żaba – skok –
Plusk.

Obydwa to haiku Basho (XVIII wiecznego poety japońskiego), w tłumaczenie Czesław Miłosza (więcej przykładów można znaleźć na tej stornie).

Specjaliści i erudyci mogą dyskutować o Haiku godzinami, kłócąc się o ilość sylab, ich układ, rodzaje obrazów itp.

Na nasze potrzeby przyjmijmy zasady:

  1. Krótko: Napisz trzy nierymowane wersy, które da się przeczytać na jednym oddechu.
  2. Chwila obecna: używaj tylko czasu teraźniejszego.
  3. Zmysły: Użyj przynajmniej jednego ze zmysłów (słuch, wzrok, smak, zapach, dotyk, ruch).
  4. Olśnienie: nie byłaby to poezja, gdyby nie było w tym czegoś nieuchwytnego, jakiegoś rodzaju przeżycia czy refleksji. Jak pisze znawca Haiku (H.R. Blyth), haiku jest „wyrazem krótkotrwałego olśnienia, kiedy wglądamy w życie rzeczy”. Olśnienia, przebłysku uchwycenie czegoś niecodziennego – pojawiają się wtedy, gdy ich szukamy. Nawet jeżeli się nie pojawiają, napięcie w jego poszukiwaniu jest najcenniejsze w tej praktyce.  
  5. Złam wszystkie zasady, jeżeli tylko czujesz do tego natchnienie.

Najtrudniejszy jest czwarty  punkt. Nie stresuj się jednak. Nikomu nie musisz tego pokazywać. Nie musisz się przed nikim tłumaczyć. W końcu Basho, pisząc swoje sławne haiku o żabie skaczącej do stawu, nikomu się nie tłumaczył.

Doskonałym czasem i miejsce na szukanie Haiku jest spacer.

3. Praktyka: Spacer jako trening psychologiczny

Od jakiegoś czasu staram się wychodzić każdego wieczoru na spacer. Często nie mam ochoty (bo np. jestem zdołowany efektami pracy i mam poczucie, że jeszcze tyle trzeba zrobić). Prawie zawsze jednak wracam zregenerowany. Jestem fanem chodzenia. Bieganie, rower, pływanie – owszem, ale chodzenie to coś zupełnie innego. Dla mnie jest to bardziej trening psychologiczny niż dbanie o ciało (czym oczywiście również jest, bo jak wiadomo, dziesięć tysięcy kroków dziennie chroni przed chorobami).

Jak chodzić by przy okazji pracować nad psychiką?

  1. Nie bierz ze sobą telefonu. Jedną z rzeczy, których nie lubię, są runnig-zombie (słuchawki na uszach, smartfon na ramieniu, rozmyty wzrok i głośne sapanie). Zawsze się boję, że się na mnie rzucą i zaczną gryźć 😉 Telefon odcina od świata, a w chodzeniu ważny jest kontakt ze światem.
  2. Wybierz drogę z „tym czymś”. Są takie ścieżki / drogi / trasy, które nużą i są takie, którymi idzie się z lekkością. Czasem to kwestia przyrody, czasem architektury, czasem przestrzeni, czasem nie wiadomo czego. Jeżeli masz do dyspozycji wyjątkowo nieciekawą okolicę, wystarczy jedno miejsce, w którym jest to coś (alejka w parku, piękne drzewo, kawałek drogi obok pola traw, urocza stara uliczka, nawet górka w środku osiedla itp.). Swoją trasę powtarzam dzień po dniu, by nie musieć za każdym razem podejmować decyzji gdzie iść. Jednak raz na jakiś czas, daję sobie zadanie, by znaleźć coś nowego i wciąż jestem zdziwiony, jak wiele pięknych miejsc mam w okolicy.
  3. Rozluźnij się i poczuj przyjemność. Wiele osób chodzi brzydko – zgarbieni, koślawi, kuśtykający, przechyleni. Na pewno i mnie się to zdarza. By chodzić ładnie, trzeba poczuć przyjemność poruszania się. Nie chodzi o to, by gdzieś dojść, ale o to, by iść. Spróbuj znaleźć sposób poruszania się, który daje ci najwięcej przyjemności (przynajmniej wtedy, gdy znajdziesz się w okolicy, w której jest „to coś”). Przede wszystkim rozluźnij się, a potem zwróć uwagę na postawę, tempo, oddech, ramiona, to jak stawiasz stopy, jak poruszasz rękoma, na mimikę. To może być szybki krok, wolny, taneczny – jaki chcesz. Spróbuj się przejść, tak by poczuć, jak największą przyjemność z ruchu.
  4. Skieruj uwagę na zewnątrz. Gdy już znajdziesz swój sposób poruszania się, otwórz się na doznania. Nie obmyślaj, nie konwersuj, nie przeżuwaj. Tylko idź. Zobacz kolory, usłysz dźwięki, poczuj temperaturę, zapachy, doznania płynące z ciała. Jeżeli to trudne (dla mnie trudne), wybierz jakiś nieodległy punkt (drzewo, latarnia itp.) i dojdź do niego, będąc w pełni obecnym. Potem możesz powtórzyć. To może być za każdym razem ta sama części trasy.

4. Film dla twórczych

Po raz trzeci chyba (choć po długiej przerwie) obejrzałem film Woody Allena „O północy w Paryżu” (Midnight in Paris, 2011). Lekki, zabawny, uroczy film.

O czym? Dla mnie o poszukiwaniu siebie. O przebijaniu się przez własne złudzenia; o dostrzeganiu tego, co widać na pierwszy rzut oka, ale czego nie chcemy zobaczyć.

Także o tym, że tworzenie jest ścieżką do siebie. Dzięki niemu jesteśmy w końcu w stanie odkryć swoje prawdziwe miejsce.

To także film o tym, że właściwy dla nas czas jest teraz, a nie w ulubionych latach sześćdziesiątych / latach dwudziestych / w XIX wieku czy w antycznej Grecji.

W filmie głównym aktorem jest Paryż (który gra samego siebie) myślę jednak, że coś podobnego dotyczy miejsc. Nie potrzebujesz Paryża, by tworzyć. To może być Kraków, Warszawa, Wrocław, Poznań. Jedyny warunek: powinieneś tam lubić spacerować, gdy pada deszcz.

5. Przepisany cytat

Grażyna Mendecka „Etos pracy wybitnych twórców”:

„Fiodor Dostojewski chorował na epilepsję. Przez 4 lata przebywał na zesłaniu na Syberii w towarzystwie pospolitych przestępców. Wcześniej za działalność polityczną skazany został na śmierć. Przeżył przerwaną w ostatniej chwili egzekucję. Był uzależniony od hazardu. Nie mogąc uregulować długów, uciekał przed wierzycielami po całej Europie. Ataki epilepsji miewał od dzieciństwa, z początku nie były uciążliwe, po syberyjskiej kaźni nasiliły się i występowały najpierw raz w miesiącu, z czasem nawet dwa razy tygodniowo. Mimo tego wszystkiego pracował bez wytchnienia – w takich warunkach powstały arcydzieła literatury rosyjskiej”.

6. Dziękuję

.., że mogłem wysłać Ci tę wiadomość. Będę wdzięczny za twoje wrażenia. Pozdrawiam serdecznie,

Zbyszek

Czy ten tekst to jest to, czego szukasz?

Kliknij proszę, by wyrazić swoją reakcję!

Jeden komentarz

  1. Podoba mi się pamiętnikowa forma tego artykułu (niejedynego z resztą). Lekko melancholijny nastrój pozwala zobaczyć rzeczywistość opisywanych odczuć.
    Też uwielbiam ten film. Widziałem ze trzy razy, chociaż nie liczyłem faktycznie. Może więcej.
    Przemawia do mnie to, co piszesz.

Skomentuj MariuszAnuluj odpowiedź