Nowe wiadomości

Cześć,

W tym tygodniu nieco później. Niestety plan tygodnia, który sobie ułożyłem, zawierał błąd. Dzień, który przeznaczyłem na pisanie newslettera (sobota), okazał się dniem z bólem głowy.

Błąd! Straszne słowo. Efekty mojego oswajania się z nim znajdziesz w rozdziale na ten tydzień. Oprócz tego kilka innych odkryć, sugestii, propozycji i cytatów (dziś cytaty z Twittera).

Zanim zajrzysz dalej: Zbliżamy się powoli do końca trzech miesięcy Energii Twórczej (zostało jakieś 3-4 tygodnie). Ciągnąć to dalej, czy skończyć? Zostawić tak jak jest, czy coś zmienić? Co się sprawdziło, co się nie sprawdziło?

Mam kilka refleksji i pomysłów, jestem jednak bardzo ciekaw Twojej opinii. Będę wdzięczny, jeżeli zechcesz się nią podzielić, np. odpowiadając na tę wiadomość.

1. Kocham błędy: rozdział na ten tydzień

„Każdy popełnia błędy. Pierwsza wersja nigdy nie jest doskonała”. Łatwo się mówi, ale czy naprawdę potrafimy pogodzić się z tym, że — jak mówi postać z opowiadania Isaaca B. Singera Błąd — „Jesteśmy tylko ciałem i krwią, błądzenie jest rzeczą ludzką”?

Negatywne uwarunkowywanie na błędy zaczyna się od szkoły. Gdy się pomylisz na teście, nauczyciel odejmuje ci punkty. Gdy udzielisz złej odpowiedzi, dostajesz gorszą ocenę. Starasz się więc nie robić żadnych błędów. A gdy jakieś się pojawiają, jesteś na siebie zły: „Zrobiłem błąd, zawiodłem”.

Na skutek długotrwałego treningu (nie tylko szkolnego), nabywamy nawyku reagowania na błąd negatywnymi emocjami.

Gdy kończymy szkołę, nikt nas nie karze za błędy, ale z przyzwyczajenia robimy to sami.

Jeżeli z takim nawykiem zabiorę się za tworzenie czegokolwiek, bardzo szybko poczuję wewnętrzny opór (złość, zniechęcenie, rozczarowanie, załamanie).

Zamiast zrozumieć, co się dzieje i albo (1) wykorzystać błąd, (2) zlekceważyć go, lub też (3) naprawić — coraz bardziej zapadamy się w sobie.

To zapadanie może mieć formę zaprzeczania („Nie zrobiłem przecież żadnego błędu, to inni są głupcami!”). W efekcie człowiek niczego się nie uczy, tylko grzęźnie w coraz większe błędy tego samego rodzaju.

Może mieć także formę zniechęcenia. Błędy podważają wiarę we własne możliwości, co sprawia, że rezygnujemy z tego, na czym na zależało.

Napisałem coś, ale to było takie beznadziejne, że dałem sobie spokój z pisaniem do końca życia. Narysowałem coś, ale to były takie bohomazy, że nigdy więcej nie odważyłem się wziąć ołówka do ręki. Założyłem firmę, ale to była porażka i tak się sparzyłem, że „nigdy, nigdy więcej”.

Błędy czy niedoskonałości „parzą” albo nawet bardziej: mordują proces twórczy.

A wszystko dlatego, że nie umiemy z otwartością witać się z błędami.

Po pierwsze błędy są częścią procesu twórczego. Im bardziej twórcze chcesz stworzyć dzieło, tym większe miejsce zostaw na błędy, porażki i niedoskonałości.

Po drugie błąd bywa okazją do odkrycia czegoś cennego. Freud doskonale pokazał, że nawet proste pomyłki językowe są efektem pracy twojego wspaniałego, nieświadomego umysłu. Być może twój błąd jest, jak pisał James Joyce, portalem prowadzącym do odkrycia? Może twój błąd, nieumiejętność, nieporadność są czymś więcej niż tylko okazją zastosowania gumki do mazania? Może tak naprawdę to nie błąd, ale okazja?

Po trzecie, błąd jest okazją do nauczenia się czegoś nowego. Popełnione samodzielnie błędy uczą lepiej niż jakikolwiek wykład. Jeżeli na przykład chcesz się nauczyć języka obcego, nie unikaj błędów, rób ich jak najwięcej. Nie bój się ich.

Czasem błąd to tylko błąd, ale po czwarte, nawet legion błędów, nie przekreśla tego, co dobre. Nie musisz wszystkiego poprawiać albo zaczynać od nowa, tylko dlatego, że zrobiłeś kilka błędów.

To, jak reagujemy na popełniane przez nas błędy, jest testem na poziom naszej twórczości.

O błędach możesz przeczytać w kolejnym Rozdziale Energii Twórczej, pod tytułem „Kurde zrobiłem błąd”. Znajdziesz go pod tym adresem: https://energiatworcza.pl/kurde-zrobilem-blad/.

2. Buduj swój „Katalog Inspiracji”

Czy masz takie dni, że chciałbyś coś zrobić, ale nie wiesz jak się za to zabrać? Nie masz pomysłu, nie czujesz mięty, nie czujesz inspiracji?

Wielu marketingowców stosuje coś, co nazywa Swipe Files. „Swipe” tutaj znaczy „zwędzić, buchnąć, podkraść”. Są to zatem „zwędzone pliki”. Np. zestaw reklam zrobionych przez kogoś innego, które warto wykorzystać jako punkt wyjścia do swoich reklam. Coś podobnego stosują graficy, designerzy czy projektanci.

Aby pokazać, o co chodzi przykłady kilku gotowych swipów dostępnych w sieci:

https://swipefile.com/

https://swipefolder.com/

https://swiped.co/

https://reallygoodemails.com/ (emaile)

https://dribbble.com/shots/popular/ (strony internetowe)

https://adespresso.com/ads-examples/ (reklamy na Facbooku)

Jednak najlepszym rodzajem są takie zestawy, które sami robimy: Gdy coś cię porusza, gdy myślisz „Hej! Ale to jest świetne!” wycinasz i wklejasz, zapisujesz linka, szkicujesz, chowasz do teczki itp.

Tworzysz w ten sposób swój „Katalog Inspiracji”. To cenne narzędzie, które rozwija naszą twórczość.

4. Dalai Lama na Twitterze

Konto Dalai Lamy to jedno z nielicznych miejsc na mediach społecznościowych, które nie wprowadzają zamętu, ale przeciwnie, wnoszą spokój i mądrość. Nie jestem buddystą, ale słowa Dalai Lamy często niosą także i dla mnie przebłyski czegoś większego.

Oto dwa cytaty. Pierwszy jest z 31 maja 2021:

Nasza inteligencja pomaga nam regulować nasze emocje. Na przykład strach jest oparty na nieufności i braku wiary we własne siły. Z drugiej strony, jeśli pozostaniemy uczciwi i prawdomówni, otwarci i tolerancyjni, nie tylko będziemy mieć większą wiarę we własne siły, ale z łatwością pokonamy strach.

Dalai Lama

12 października 2020:

Szczęście może odnosić się po prostu do przyjemności na poziomie zmysłowym, jednak prawdziwe szczęście wiąże się ze spokojem umysłu. Jeśli mamy spokojny umysł, zmniejsza się strach i podejrzliwość. A strach jest głównym źródłem braku szczęścia.

Dalai Lama

5. Dwa cytaty graficzne („Jestem taki twórczy”)

Jak Twitter to Twitter. Chciałbym umieć tak upraszczać jak to robi Janis Ozolins.

Tym razem cytaty graficzne (pozwoliłem je sobie przetłumaczyć). Oto one:

6. Muzyka: Cultivating Compassion

Duetu Bombay Dub Orchestra słucham jako tła do pracy od wielu lat (chyba od czasu, gdy wróciłem z Indii, tęskniąc za spędzonymi tam dniami). Żadna to niesamowita muzyka, po prostu dobre tło dla kogoś, kto lubi klimaty „World Music”, za szczególnym naciskiem na Indie.

Bardzo długo nic nie nagrywali, a tu nagle w sugestiach do wysłuchania pojawiła się nowa płyta. Nie jest to tylko muzyka. Na tle spokojnych, elektronicznych dźwięków Miranda Mcpherson (instruktorka medytacji z Londynu) prowadzi naszą uwagę w stronę współczucia — dla siebie i innych. Wszystko trwa 46 minut i składa się z 6 utworów (jeden utwór jest instrumentalny). Jeżeli angielski nie jest dla Ciebie barierą, być może warto rzucić uchem.

Na Spotify

Bombay Dub Orchestra, Miranda Macpherson: Cultivating Compassion (Guided Meditation Version)

7. Praktyka: Wyślij maila do…

Kilka dni temu wysłałem maila na adres, który doskonale znam, ale który bardzo rzadko wpisuję w polu adresata.

Oznaczyłem temat wiadomości dużym czerwonym sercem, by gdy adresat ją dostanie, mógł ją bez problemu dostrzec. Znam go dobrze i wiem, że łatwo mu nie zwrócić uwagi na to, co przyszło do jego skrzynki. A poza tym, niech wie, że go kocham (choć to facet).

Zależy mi, by przeczytał moją wiadomość, bo bardzo chcę mu pomóc. Zbyt wiele razy traktowałem go jak kogoś, na kogo można zwalić każdą robotę, bo i tak nie zaprotestuje.

Dziś wiem, że jest takim samym człowiekiem jak ja, z podobną ilością problemów. Dlatego chcę mu pomóc. Mam nadzieję, że przeczyta i posłucha moich rad.

Kim jest ta osoba?

To ja sam w przyszłości. Kolejna wersja mnie samego. Moje przyszłe ja.

Badania pokazują, że poprawa kontaktu z „przyszłym ja” wzmacnia samodyscyplinę. Myślę, że można także w ten sposób wzmocnić swoją wiarę w siebie i odporność na negatywne emocje.

Pomaga zarówno pisanie do siebie samego z przyszłości, jak i czytanie wiadomości od siebie.

Jak wysłać taką wiadomość?

Są co najmniej dwa proste sposoby. Pierwszy to skorzystanie ze strony https://www.futureme.org/. Możesz tam bezpłatnie założyć konto i wysłać wiadomość,

Równie proste jest skorzystanie z wiadomości Google.

Po utworzeniu nowej wiadomości w polu „Do” wpisz swój adres (może być ten sam, z którego wysyłasz wiadomość). Gdy napiszesz wiadomość, kliknij małą strzałkę po prawej stronie przycisku „Wyślij”. Pojawi się opcja „Zaplanuj wysłanie”. Teraz kliknij „Wybierz datę i godzinę”, a potem potwierdź. Mail pojawi się w twojej skrzynce odbiorczej o zaplanowanej porze.

9. Dziękuję!

Bardzo Ci dziękuję za przeczytanie tego newslettera. Przypominam o pytaniach z początku tego listu:

Czy po 15 lipca 2021 wciąż to ciągnąć, czy raczej skończyć?

Co, w trakcie tych ostatnich dwóch miesięcy Ci się podobało, a co mogłem zrobić lepiej?

Czy masz dla mnie jakieś sugestie dotyczące dalszego rozwoju?

Będę bardzo wdzięczny 🙂

Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego tygodnia.

Zbyszek Ryżak

Czy ten tekst to jest to, czego szukasz?

Kliknij proszę, by wyrazić swoją reakcję!

Jeden komentarz

  1. Korzystałem z futureme i zawsze z zaskoczeniem patrzyłem na list od samego siebie. Po roku człowiek kompletnie zapomina o tym, że chciało mu się napisać taki list. Chyba muszę wysłać jeszcze jeden.

    Chętnie przeglądnąłbym materiały z płatnej subskrybcji, ale nie można już płacić online. Są one dostępne w inny sposób?

    Dobry artykuł. Najbardziej podoba mi się znak graficzny „Jestem beznadziejny” – to jest moja sinusoida.

Zostaw komentarz