Jak sobie poradzić z tworzeniem przez 99 kolejnych dni?

Codzienne tworzenie, przez niemal 3 miesiące, szczególnie wtedy, gdy dopiero się za coś zabierasz, nie jest łatwe. Zanim zaproponowałem ci to wyzwanie, sam go spróbowałem. W trakcie odkryłem kilka, pomocnych dla mnie zasad. Myślę, że mogą być one pomocne także dla Ciebie.

(1) Zdejmij napięcie z tworzenia

Nikt nie jest w stanie każdego dnia stworzyć arcydzieła. Jeżeli będziesz próbować, tylko się zablokujesz.

Nie próbuj robić Sztuki (przez duże S). Nie próbuj być Artystą, Wieszczem, Geniuszem ani kimkolwiek z wielkiej litery. Mówienie o sztuce i Artystach to bełkot wymyślony po to, by zniechęcać ludzi do twórczego działania. Człowiek myśli sobie: Nie, to dla mnie za trudne, nigdy nie osiągnę odpowiedniej głębi, piękna i wyrazu… a następnie przestaje robić cokolwiek.

Picasso powiedział kiedyś:

Dość Sztuki. To Sztuka nas zabija. Ludzie nie chcą już malować: tworzą Sztukę. Ale im mniej Sztuki w malowaniu, tym więcej malowania.

Nie twórz Sztuki, zamiast tego zabierz się za malowanie (czy cokolwiek innego masz zamiar robić).

Beeple, w wywiadzie sprzed 10 lat mówił:

Nie jesteś w stanie zrobić arcydzieła każdego dnia, ani w 95% przypadków. Tworzenie jest grą w duże liczby i musisz się pozbyć wszystkich beznadziejnych pomysłów, zanim dojdziesz do tych dobrych. Samo pojawienie się na polu walki to 90% szansy na wygraną.

Każdego dnia, gdy zabierasz się za robienie swojej sztuki (przez małe, codzienne „s”), przypomnij sobie, że nie chodzi o żadne arcydzieło, a jedynie o to, by się pojawić na polu walki i zużyć te wszystkie beznadziejne pomysły, które masz w głowie.

Im bardziej przywiążesz się do pomysłu, że spod twoich palców może wyjść arcydzieło, tym mniejsze szanse na to, by dość do 99 dnia.

To, co każdego dnia uda ci się zrobić, nie musi być wspaniałe. Nie musi nawet wzbudzać twojego własnego zadowolenia. Martwić powinieneś się nie wtedy, gdy nie jesteś z siebie zadowolony, ale raczej wtedy, gdy zawsze podoba ci się to, co robisz. To może znaczyć, że brakuje ci smaku i nie umiesz się zorientować, jak wiele pracy masz jeszcze przed sobą.

Pozwól na to, by codzienne dzieło powstawało bez stresu w rodzaju „To ma być coś, na miarę moich możliwości”. To nie ma być wielkie. To ma być.

Zwróć uwagę na to, jak zabierasz się za uprawianie twojej sztuki. Na to, jak się czujesz, zanim rozpoczniesz, jakie masz w sobie oczekiwania.

Dobrym wzorem do tego, w jaki sposób warto się zabierać za tworzenie, jest codzienna gimnastyka. Każdego dnia rano, gdy się budzę, ubieram strój, wyciągam matę i zaczynam rozgrzewkę. Nie mówię sobie, że muszę dziś zrobić coś wielkiego, że muszę być niezwykle odkrywczy, że muszę pokazać, na co mnie stać. Po prostu ubieram koszulkę, spodenki i zaczynam machać ramionami.

Tak samo warto uprawiać swoją sztukę: bez ceregieli, bez zadęcia. Słowo „uprawianie” jest zapożyczeniem z rolnictwa: uprawia się ziemniaki albo marchewkę. W uprawie nie liczy się to, co zrobisz jednego dnia. Nie wystarczy raz wspaniale, przy dźwiękach fanfar za wszystkie czasy wyplewić chwasty i podlać wszystko na zapas. Trzeba to robić bez ceremonii, każdego dnia.

Wyzwanie 99 dni, w olbrzymiej swojej części jest treningiem obniżania oczekiwań. Taki trening przydaje się w życiu. Wygórowane oczekiwania odnośnie świata, innych ludzi oraz siebie samego, są jednym z najczęstszych przyczyn emocji takich, jak rozczarowanie, złość, smutek, brak nadziei.

(2) Nie porównuj się

Kolejną barierą, która utrudnia dotarcie do 99 dnia, jest porównywanie się z innymi. Patrzysz na to, co zrobiłeś i myślisz: „Nie potrafię tak malować, nie potrafię tak śpiewać, nie potrafię tak pisać…” . Efektem jest blokada. Myślisz: „Ja tylko udaję. Nie jestem dość dobry, by kiedykolwiek odnieść sukces. To nie ma sensu”. Porównywanie się z innymi odbiera energię twórczą.

Mike Winkelman (Beeple) w cytowanym wywiadzie zauważa:

Większość prac, które widzisz w Internecie na inspirujących blogach, nie została wykonana w ciągu godziny. Zwykle ich zrobienie zajęło całe dni, a nawet tygodnie, często zespołowi ludzi. To, co jestem w stanie wydusić z siebie w ciągu 45 minut, nie ma wielkich szans, by dobrze wypaść w porównaniu, z tym, co tak dopieszczone. Poza tym często podoba mi się to, czego nie potrafię zrobić, lub to o czym nie pomyślałem. Jeżeli ktoś taki jak JA może to zrobić, to nie może być wspaniałe.

Nawyk porównywania się jest pułapką. Uwrażliw się na jakiekolwiek rodzaje porównań: jakość tego, co robisz; czas jaki spędzasz na pracy; sposób, w jaki to robisz; styl itp.

Nie chodzi o to, by nie zauważać tego, co robią inni. Czytanie, oglądanie, konsumowanie dzieł innych ludzi, daje inspirację i rozwija. Chodzi tylko o to, by nie zestawiać siebie z innymi i nie wystawiać na tej podstawie ocen.

Nie musisz walczyć z tym zjawiskiem, wystarczy być wrażliwym. Gdy złapiesz się, że patrzysz na swoje działanie z perspektywy „gorsze niż / lepsze niż”, zmień spojrzenie na „inne, różniące się ”. Rozejrzyj się wokół: jak różne są podejścia, jak różne są style, jak różne są ujęcia! Gdy wystawiamy oceny, jesteśmy bezmyślni. Uważność polega na dostrzeganiu różnic i zmian.

(3) Zaangażuj się w pełni

„Zdejmij napięcie z uprawiania sztuki” nie znaczy, machnij ręką na to, co się dzieje podczas tworzenia.

Machnąć ręką, to tak jakbym zaczął ćwiczyć i doszedł do wniosku, że dziś nie ma co się starać i zadowolę się pięcioma przysiadami. Ćwiczenie ma sens tylko wtedy, gdy organizm jest odpowiednio obciążony, najlepiej, gdy ćwiczysz na granicy możliwości. Tydzień temu robiłem 20 pompek, dziś zrobię 22.

Podobnie jest z uprawianiem sztuki. Zdejmij napięcie, które bierze się z oczekiwania na arcydzieło, ale w pełni się zaangażuj.

Nie liczy się efekt, ale liczy się jakość skupienia i poziom energii. Zdecydowanie lepiej uprawiać swoją sztukę każdego dnia na pełnych obrotach przez pięć minut niż robić to bez zaangażowania przez pięć godzin.

Nie oczekuj od siebie wielkich dzieł. Nie oczekuj, że kogoś pokonasz i będziesz od kogoś lepszy. To wszystko jednak nie oznacza, że masz robić swoje bez energii. Daj z siebie wszystko. Skup się, skoncentruj, wejdź w to na całość. Wejdź w to, w takim stopniu, na jaki tylko cię stać.

(4) Ustal rytuał

Od samego początku buduj nawyk. Wybierz konkretną porę i sytuację, w której będziesz zabierać się za pracę.

Nawyk to połączenie sytuacji z działaniem. Nie jest nawykiem siadanie za klawiaturę i pisanie każdego dnia. Nawykiem jest siadanie za klawiaturę, od razu po zjedzeniu śniadania, albo po powrocie ze spaceru, albo po pierwszym łyku kawy.

Znajdź jakąś konkretną sytuację, do której możesz podłączyć swój nawyk. Owszem, czasem życie jest życiem i trzeba zmienić moment, w którym za coś się zabierasz. Na przykład dziś nie miałem szansy ćwiczyć rano, dlatego ćwiczyłem w trakcie przerwy popołudniowej. To było jednak znacznie trudniejsze. Musiałem o tym pamiętać, mobilizować się, radzi sobie z wymówkami („może dziś jednak sobie odpuszczę”). Tego wszystkiego nie ma, gdy zabieram się za ćwiczenia, tuż po obudzeniu się.

Gdy jakieś działanie wykonywane jest zawsze w tej samej sytuacji, po jakimś czasie staje się nawykiem — automatyzmem, który sam domaga się wykonania i do którego nie musimy się mobilizować.

Możesz zaplanować swój nawyk, korzystając z prostej formuły: GDY (opisz sytuację, w której będziesz mógł zabrać się za tworzenie), OD RAZU (opisz pierwsze działanie, które zainicjuje „ciąg” twórczy). Np. GDY usiądę rano z moim termosem z kawą, za komputerem, OD RAZU uruchomię edytor tekstu FocusWriter i zacznę pisać nowy tekst”.

Jeżeli nie wiesz, pod jaką sytuację „podpiąć” swój twórczy nawyk, wypróbuj przez kilka pierwszych dni różne sytuacje. Zobacz, który moment twojego dnia jest najlepszy.

Czasem trzeba być bezkompromisowym. Mój projekt codziennego tworzenia startował kilka razy. Jednak tak długo, jak nie umieściłem go na samym początku dnia, kulał. Zostawienie go na wieczór, miało wile zalet: wieczorem fajnie mi się myśli, mam za sobą załatwione wszystkie sprawy itp.

Problem jednak w tym, że często mam inne zajęcia, po których brakuje mi siły, by zabrać się za swój twórczy projekt (np. odrabiam matematykę z córką, co jest wspaniałym, ukochanym przeze mnie zajęciem, choć męczącym). Dopiero wtedy, gdy odważyłem się ustawić tę fanaberię (jaką jest pisanie prozy), jako pierwszy punkt mojego pobytu za klawiaturą, zacząłem łapać rytm.

(5) Przygotuj narzędzia i proces pracy

Narzędzia i kolejne kroki pracy (twórczy workflow), powinny ułatwiać ci szybkie zabranie się za działanie i pełne skupienie. Nie ma gorszej rzeczy, jak poświęcić czas przeznaczony na tworzenie, na walkę z softwarem, szukanie plików, czy przeczesywanie szuflad w poszukiwaniu pisaków, czy papieru. To, jaki program otworzysz, gdzie zapiszesz swój plik, skąd wyciągniesz pisaki, w jaki sposób opublikujesz efekt swojej pracy na Instagramie itp. — powinno być oczywiste i bezawaryjne.

Proces twórczy wymaga podjęcia tak wielu decyzji, że obciążanie się dodatkowymi, może go znacznie osłabić. Jeżeli nie przygotujesz sobie narzędzi i workflowu, może się okazać, że gdy wreszcie wszystko znajdziesz, ustawisz i przygotujesz, braknie ci energii na samo tworzenie. Energia twórcza to dokładnie ten sam rodzaj energii, co energia używana do szukania drogi, podejmowania decyzji o tym, co zjeść na obiad, czy znajdowania zgubionego piórka do gitary. To ten sam rodzaj energii, tyle tylko, że zaprzęgnięty do tworzenia nowych rzeczy.

Oczywiście workflow może w kolejnych dniach tworzenia zmieniać się. Mogę zdecydować się na inny edytor tekstu, na inną organizację notatek, na inny sposób wysyłania tego, co zrobiłem. Lepiej jednak aby była to zmiana ewolucyjna, a nie za każdym razem coś nowego, wymyślanego ad hoc.

Czasem warto przygotować sobie specjalne, nieużywane do tej pory narzędzia. Zmiana edytora okazała się jednym z ważnych czynników w moim wyzwaniu. Na co dzień piszę w Scrivenerze i przez kilka pierwszych dni używałem tego edytora. Zdarzało się jednak, że znosiło mnie w stronę pisania codziennych, roboczych tekstów. Postanowiłem się zatem przerzucić do innego edytora, Myślałem o edytorze Google oraz Wordzie, jednak ich również często używam w codzinnej pracy. Poszukałem zatem czegoś, co mógłbym używać wyłącznie do celów mojego projektu (wybrałem mało znany edytor FocusWriter).

Przygotowując narzędzia, pamiętaj o takich rzeczach jak katalogi, sposoby robienia kopii zapasowych, sposoby publikowania dziennego urobku itp.

(6) Uzbrój się w łagodność: czy można zamrozić łańcuch?

Gdy tworzysz swoje dzieło każdego dnia, tworzysz łańcuch, im dłużej łańcuch pozostaje nieprzerwany, tym lepiej — taka jest ogólna zasada codziennych wyzwań.

Ale co się stanie, gdy stanie na twojej drodze życie? Co się stanie, gdy jednak pojawi się przerwa?

Przegrałeś? Możesz pakować manatki i wracać do domu? Dawałeś z siebie wszystko przez pięćdziesiąt dni, jednego dnia ci nie wyszło, a zatem musisz zrezygnować ze wszystkiego? Wiele osób tak reaguje. Jednodniowe potknięcie staje się tak wielkim bólem, że zarzucają jakiekolwiek dalsze próby.

W niektórych aplikacjach, w których używane są łańcuchy (np. w Duolingo), istnieje możliwość zamrożenia łańcucha. To znaczy, możesz, raz na jakiś czas się nie pojawić. Gdy nie pojawisz się na jeden dzień, nie tracisz ciągłości. Jeżeli jednak nie będzie cię drugiego dnia, łańcuch zrywa się definitywnie. W szkole moich córek jest z kolei zwyczaj koniczynek. Każdy uczeń dostaje 10 koniczynek na rok i może ich użyć w dowolnym momencie, by wybronić się przed odpytywaniem. Zastanów się, czy nie przyjąć tego rodzaju zasady. Jest różnica pomiędzy potknięciem a upadkiem. Jeżeli wszystko jest upadkiem, może ci być bardzo trudno wrócić do akcji. Gdy łagodnie pozwolisz sobie np. na jeden dzień przerwy, nie więcej niż 2, 3 razy w ciągu miesiąca, gdy przyjdzie potknięcie, łatwiej ci będzie szybko się po nim podnieść, zamiast pozostać na ziemi.

Zostaw komentarz